niedziela, 6 października 2013

Przepraszam, przepraszam :(

Cześć!
Bardzo, bardzo Was przepraszam, ze tak mało się udzielam na tym blogu :( Ledwo co nadążam za własnym, a do tego teraz tyle tych zaległości w szkole i do tego jeszcze się przeziębiłam X_X 
Mam nadzieję, że się nie gniewacie? Katie bardzo o Was dba:) Jak tylko nadrobię zaległości w szkole i trochę wydobrzeję to coś dodam :) Nie bijcie, please :(

(Przepracowana, zmęczona, śpiąca, smutna) Nicol <3

sobota, 5 października 2013

#20. Madhouse cz. VI

Hej Kochani! Kolejna część Madhouse! TADA!!! Hope you like it ;*

PERSPEKTYWA LOUISA
Musimy porozmawiać? O czym? I to jeszcze poważnie? Boże... Przecież my się nie znamy! Ona mnie przeraża... Raz ją widziałem na oczy, a teraz pierwszy raz z nią rozmawiam...
Nie zdążyłem nic powiedzieć, bo Mel chwyciła mnie za rękaw i pociągnęła w kierunku wyjścia.
- O czym chcesz pogadać?- zapytałem, kiedy stanęliśmy przed klubem.
- Naprawdę mnie nie pamiętasz?- zapytała zasmucona.
Patrzyłem jej prosto w brązowe oczy. Były takie jak oczy Mellisy. Dlaczego tak się stało, że nawet nie wiem, gdzie ona teraz jest?
- Masz oczy podobne do...- urwałem, sam nie wiedząc czemu.
- Mojej siostry- zakończyła za mnie brunetka.
Spojrzałem na nią zaskoczony. To niemożliwe!
- Mellisa?
- Tak to ja- odparła z uśmiechem.
- Ale moja Mellisa miała na nazwisko Tomlinson- zauważyłem.
- Mama wyszła za mąż
- Musisz mi wszystko opowiedzieć
Po chwili wspomnienia odżyły w mojej głowie. Rozwód rodziców... Lottie... Mel... 4 lata... Strasznie się zmieniła...
- Przepraszam- wyjąkałem.- Przepraszam, że cię zostawiłem i, że... że... że cię katowałem i prawie zabiłem
- Lou- westchnęła,a po jej policzku spłynęła łza.
- Rozumiem, jeśli nie chcesz mi wybaczyć. Sam bym sobie nie wybaczył, ale Mel proszę, daj mi jeszcze jedną szansę...
- Louis jesteś moim bratem, zawsze ci wybaczę... zawsze- szepnęła
Byłem zaskoczony jej wypowiedzią. Myślełem, że mi nie wybaczy. Nie raz miała przeze mnie siniaki na ciele, przeciętą wargę lub podbite oko.
Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Właśnie odzyskałem siostrę. Przez te wszystkie emocje nawet nie zauważyłem, że Gemma z chłopcami stoją za nami i się nam przyglądają.
- WOW! Tommo nie myślałem, że ledwo wyjdziesz na imprezę to już wyrwiesz jakąś laskę- odezwał się Hazz.
- To nie jest 'jakaś laska' tylko moja siostra Mellisa- odciąłem się.
Wszyscy byli w szoku. Co się dziwić, sam nie mogłem w to uwierzyć.
- Przepraszam, pójdę już- powiedziała Mel.
- Gdzie mieszkasz?- zapytałem.
- Na St. 69
- To daleko- zauważył Malik, nie odrywając od nas oczu.
- Racja- przytaknąłem.- Zostaniesz u nas na noc
- Ale ja jestem z przyjaciółką
- To ona też się u nas prześpi
- Lous to chyba...
- Jest dobry pomysł- dokończyłem za nią, tym samym jej przerywając.

Kolejne pytanie do tekstu- KOGO SPOTKAJĄ W DOMU?
KT;*

piątek, 4 października 2013

#19. Madhouse cz. V

Witajcie kochani! :) Mimo, że nie było 6 komentarzy daję Wam kolejny rozdział, bo wiem, że na to zasługujecie :) A Nicol i Marie pewnie skomentują poprzedni jak wrócą, więc będzie wymagana ilość ;)

PERSPEKTYWA MELLISY
Siedziałam na łóżku, przeglądając stare zdjęcia. Na niektórych byłam z Ros, na innych z rodzicami, ale na większości sama. Wertowałam wszystkie zdjęcia w poszukiwaniu tego jednego.
- Nareszcie- mruknęłam wyciągając z pudełka fotografię.
Niby normalne zdjęcia. Para ludzi wygłupiających się w parku i szeroko się uśmiechających. Byli tacy szczęścliwi... Sięgnęłam ręką po inne zdjęcie. Na nim też była para ludzi bawiących się w parku. Ale tą dwójkę łączyła więź nie do rozerwania. Byli ze sobą zżyci, nie pozwolili zrobić sobie nawzajem krzywdy, ani jedno drugiemu krzywdy nigdy nie zrobiło.
Wzrokiem wróciłam na pierwszą fotografię. Ja i Louis. To było jedyne nasze wspólne zdjęcie, jakie miałam. Resztę podarłam, wyrzuciłam lub spaliłam. Ocalało tylko to jedno.
- Mel?!- usłyszałam nawoływanie przyjaciółki.
W pośpiechu zaczęłam chować wszystkie zdjęcia, jednak nie udało mi się. Rosie za szybko weszła do pokoju. Zdziwiona omiotła wzrokiem fotografie, które leżały na łóżku.
- Wspomnienia czy Louis?- zapytała prosto z mostu.
- Louis- odparłam niemal szeptem.
- Ułoży się, zobaczysz- pocieszyła mnie Ros.
PERSPEKTYWA LOTTIE
Właśnie pakowałam wszystkie swoje rzeczy, kiedy do mojego pokoju wpadł Harry. O dziwo, był ubrany. Miał na sobie biały T-shirt i czarne rurki. Wyglądał idealnie.
Loczek usiadł na łóżku i przyglądał się moim poczynaniom. Między nami panowała przerażająca cisza.
- Dzisiaj jeszcze śpisz tutaj- poinformował mnie brunet. Spojrzałam na niego zdezorientowana.- Louisowi udało się nas namówić na imprezę z okazji przyjazdu Gemmy, więc idziemy do klubu. Perrie niedługo rzyjdzie do ciebie
- Dobra- wzruszyłam ramionami, wracając do pakowania swoich rzeczy.
- Cieszysz się, że się wyprowadzasz?
Nie odpowiedziałam. Jedyne co bylow stanie zrobić to spojrzeć na niego. Czy się cieszę?! Jasne, że nie!
- Lottie?- zapytał niepewnie Hazz.
- Nie- odparłam krótko.
- Nie dziwię ci się- mruknął Harry i wyszedł z pokoju.
O co mu do cholery chodziło?! Popieprzyło go do reszty?! Ale i tak jest uroczy...
PERSPEKTYWA LOUISA
Wybraliśmy się całą piątką do baru. Ja, Harry, Gemma, Zayn i Liam mieliśmy uczcić przyjazd siostry Harry'ego, która rzadko miała czas, żeby nas odwiedzić, a była naprawdę wspaniała. Ruszyliśmy do jednego z najlepszych klubów w Londynie. Nie byłem pewny, czy zostawienie Lottie z Niallem, który nie chciał iść było dobrym pomysłem. Wolałbym, żeby to Perrie pilnowała 15-latki. Te i podobne myśli jednak szybko umknęły z mojej głowy.
************************************************************************
Wszyscy byliśmy prawie trzeźwi. Impreza okazała się do kitu. Chodziłem niedaleko baru i kląłem, bo nigdzie nie mogłem znależź żadnego z przyjaciół. Wtedy zobaczyłem ją. Siedziała przy barze i sączyła kolorowego drinka. To była ta sama dziewczyna, która była wtedy z Lottz na korytarzu.
- Hej ślicznotko- zagadnąłem, siadając obok niej.
PERSPEKTYWA MELLISY
Nie byłam w stanie nic powiedzieć. Louis usiadł koło mnie i zaczął o czymś mówić, ale go nie słuchałam. Po prostu nie byłam w stanie. Moją głowę zajmowały wspomnienia.
- Słuchasz mnie?- usłyszałam jego głos.
- N..nie. P..przepraszam, zamyśliłam się
- W porządku. Każdemu się zdaża. Pytałem jak masz na imię- uśmiechnął się przyjaźnie.
Jednak zamiast odpowiedzi wyrwało mi się zdanie, którego tak bardzo nie chciałam słyszeć, a co dopiero mówić.

-  Louis, musimy porozmawiać

A teraz coś, co już jest tradycją przy Madhouse :) Czyli pytanie do kolejnej części- Kim są dla siebie Lou i Mel? Niestety na ostatnie pytanie nikomu nie udało się odpowiedzieć poprawnie :( Mam nadzieję, że to będzie łatwiejsze, w końcu opcji nie ma znowu tak dużo :D POWODZENIA
KT;*

czwartek, 3 października 2013

DZIĘKUJEMY!!!!

O mój Boże! Bardzo Wam dziękujemy za 2000 wyświetleń! Jesteście wspaniali. Naprawdę nie wiemy co powiedzieć! Zaledwie kilka dni temu dziękowałyśmy za 1000, a tu już drugi! Matko... No tak, ja piszę my, a Nicol na obozie... Ale chyba nie masz nic przeciwko?:* Jeszcze raz bardzo dziękujemy.
Nicol <3 i KT;*


#18. Hazzuś

Hej Miśki! Wcześniej wspomniałam, że dodam imagina na urodziny Nicol, ale nie udało mi się jeszcze go skończyć. Cóż, dzisiaj imagin jest cały i skończony i całkiem inny od pierwotnego :D Miłego czytania i wszystkiego najlepszego Nicol (mimo, że od Twoich urodzin minęły 4 dni);* Wasza KT;*

Droga Nicol!
Bardzo chciałbym być teraz przy Tobie, ale dobrze wiesz, że to niemożliwe. Sama powiedziałaś, że wolisz żyć beze mnie niż męczyć się ze mną... Wiem, zdaję sobie sprawę, że trudno jest ze mną żyć, to ciężka praca i wiem też, że to ja powinienem się zmieniić, a nie wymaszać to od Ciebie. Ty niczemu nie zawiniłaś, to ja jestem winny temu co się stało, temu, że się rozeszliśmy. Proszę Cię, błagam wybacz mi. Nicol, ja nadal bardzo Cię kocham! Tęsknie za Twoim dotykiem, za smakiem Twoich malinowych ust, za twoim niebieskim spojrzeniem... Pewnie zdążyłaś już ułożyć sobie życie beze mnie i rozumiem to... Ale troszę nigdy o mnie nie zapomnij.
Wiem, że to głupie, że piszę do Ciebie rok po naszym rozstaniu, ale dzisiaj masz urodziny i chcialem Ci złożyć życzenia. Więc.. Wszystkiego Najlepszego Nicol!
                                       Na zawsze będę o Tobie pamiętał. Kocham Cię całym sercem
                                                                               Harry

Odłożyłam kartkę i spojrzałam na róże. Kurier przyniósł to wszystko dosłownie kilka minut temu. Dlaczego Harry nie przyniósł mi tego sam? Bał się?
- Nie zgadniesz kogo spotkałam- do mieszkania wpadła moja współlokatorka i przyjaciółka zarazem.
- Zaskocz mnie
- Harry'ego
- Co?!- nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam.
- No chodził tu niedaleko po chodniku. Był jakiś taki zdenerwowany. Ledwo go poznałam, ale to on mnie zauważył i... A to od kogo?- zapytała patrząc na czerwone róże.
- Od Harry'ego na urodziny- odparłam bez namysłu i nie czekając na odpowiedź przyjaciółki rzuciłam się do drzwi.
Co z tego, że było zimno, a ja biegłam po ulicach bez kurtki, nawet bez bluzy. Harry tu był, a ja musiałam go zobaczyć. Cholera! Niedaleko to gdzie według Katie? Dla niej niedaleko to sklep, który jest dwa kilometry stąd... Boże, gdzie on jest, ja muszę go zobaczyć. Nie muszę z nim rozmawiać, ale muszę go zobaczyć!
Jasna cholera, ale zimno! A teraz pomyślmy logicznie, gdzie szła Katie? Do Nandos na spotkanie z Niallem, więc Harry będzie gdzieś po drodze na Nandos. Bez namysłu szybkim krokiem skierowałam się do Nandos. Szkoda, że była pół godziny drogi, bo jest mi naprawdę zimno i chcem się ogrzać przy ciepłej kawie i ciastku. Ehh.
- Nicol?- usłyszałam znajomy głos, dochodzący z lewej strony.
Odwróciłam głowę, a moim oczom ukazał się nie kto inny tylko...
- Harry- powiedziałam z uśmiechem.- Miło cię widzieć. Dziękuję za różę i list
- Jaki list?- zdziwił się chłopak.
- Ten, w którym mnie przeprosiłeś i złożyłeś życzenia
- Ahh- westchnął.
- Coś się stało?
- Nie tylko.. Tak. Napisałem ten list, a ostatecznie powiedziałem, że go nie wyślę. Chłopcy byli wściekli, Katie też. W końcu Louis zabrał mi kartkę i powiedział, że jestem skończonym idiotą
- Kiedy to było?- zapytałam rozbawiona.
- Dzisiaj, jak Katie była u nas
- Więc to nie ty mi to wysłałeś tylko Lou?
- Jesteś zła?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Na treść listu? Nie. Na to, że to Louis go wysłał? Tak
- Nicol przepraszam. Bardzo cię kocham i chyba bałem się...
- Czego?- zapytałam delikatnie, kładąc dłoń na jego policzku.
- Bałem się, że mnie odrzucisz, że nie chcesz mnie już znać
- Harry ja..- nie wiedziałam co powiedzieć.
- Dajmy spokój Nicol. Jesteś... Zasługujesz na kogoś kto jest ciebie wart- powiedział ze smutkiem w głosie.
- Czyli na ciebie- odparłam i bez namysłu wpiłam się w jego usta.
Harry od razu odwzajemnił pocałunek. Nasze języki toczyły ze sobą bitwę spragnione siebie od roku.
- Kocham cię- wyszeptał Hazz, kiedy oderwaliśmy się od siebie.
- Ja ciebie też- odpowiedziałam i wtuliłam się w niego.

Tyle rzeczy zrobiłam tego dnia impulsywnie. Wybiegłam na dwór w poszukiwaniu Harry'ego, wybiegłam bez kurtki (normalny człowiek nawet jakby chciał się zobaczyć z Harrym to założyłby chociaż głupią bluzę), pocałowałam go... A teraz mam za swoje i leżę w łóżku chora, a opiekuje się mną nie ko inny tylko Harry, mój Harry.