czwartek, 31 października 2013

#35 Halloweenowy Zayn :3

Hej hej hej :3 Tak, to ja Nicol^^ Ponieważ dzisiaj mamy Halloween to postanowiłam dodać strrrrrrrrrraszną historię z Zaynem :D Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu :) (Nie jest aż taka straszna, bo ja sama nigdy nawet horroru nie oglądałam, więc nooo... To przez moją nauczycielkę od polskiego!!! To ona dała nam lekturę: "Morderstwo w Orient Expresie" czy coś tam takiego...)

____________________________________



Halloweenowy Zayn :3

-„Hej, skarbie! Jak ci minął dzień?”- usłyszałam głos mojego chłopaka, a po chwili poczułam jak jego ręce oplatają się wokół mojej tali.
-„Boże, weź się tak nie skradaj! Wystraszyłeś mnie.”- zaśmiałam się.
-„No w końcu mamy Halloween!”
-„No wiesz co? Wstydziłbyś się!”- wybuchliśmy śmiechem, a potem zostałam obdarzona czułym pocałunkiem.-„Tęskniłam…”
-„Nie było mnie tylko parę godzin…”
-„Ale się stęskniłam.”- uśmiechnęłam się wiedząc, że zaraz dostanę kolejną nagrodę i nie pomyliłam się.
-„Mam dla ciebie niespodziankę.”- Zayn popatrzył mi prosto w oczy, za to w jego tęczówkach wyczytałam ekscytację.
-„Co takiego?”- zapytałam podniecona jak małe dziecko.
-„Idziemy dzisiaj na imprezę!”- zawołał radośnie.-„Niall robi bibę z okazji Halloween i jesteśmy zaproszeni. A no i oczywiście musimy się przebrać.”
-„O matko, a o której?”- spytałam lekko wystraszona.
-„O dwudziestej, a co?”
Spojrzałam na zegarek. 17.23.
-„NIE! Nie zdążę się przygotować! To ja lecę wypożyczyć kostium, będę za jakieś dwie godziny, papa!”- wykrzyczałam, pakując potrzebne mi rzeczy do torebki. Mulat nie mógł wytrzymać ze śmiechu. Oj no co? Mógł mi powiedzieć trochę wcześniej! Dobrze wie, że kobiety to tak szybko znowu się nie wyszykują. Wzięłam kluczki od samochodu i pobiegłam do garażu.
-„Tylko uważaj na siebie! Kocham cię!”- zawołał za mną Zayn.
-„Ja ciebie też!”- odkrzyknęłam i zamknęłam za sobą drzwi. Zakupy poszły mi całkiem szybko. Niestety miałam problem z wybraniem kostiumu… Po godzinie niezdecydowania stwierdziłam, że kupię jakąś czarną sukienkę i pomaluję się na nastoletnią wampirzycę. Wróciłam do domu, wzięłam szybki prysznic i się przebrałam pomalowałam, oraz uczesałam.
Jeszcze raz spojrzałam w lustro. No, może być. Spojrzałam na zegarek- 19.29. Wyszłam z łazienki, a pierwsze co zobaczyłam to mojego chłopaka w kostiumie Edwarda Cullena ze „Zmierzchu”.



Oboje wybuchliśmy śmiechem.
-„Widzę, że mamy podobne pomysły co do ubioru.”- parsknął śmiechem.
-„A owszem, panie Dracula.” zaśmiałam się ukazując swoje sztuczne kiełki. Złapałam go pod ramię i razem ruszyliśmy do limuzyny. Jazda nie zajęła nam długo, akurat byliśmy pięć minut przed dwudziestą.
-„No witam nasze wampirki!”- przywitał się z nami serdecznie Niall przebrany za pirata.
-„Hej, hej! Co tam słychać, panie Sparow?”- zagadnęłam.
-„IMPREZA!!!”- zawołał w odpowiedzi i razem się zaśmialiśmy. Blondyn wpuścił nas do środka. Było już pełno ludzi, a muzyka dudniła głośno. Zayn porwał mnie do tańca. Potem spotkaliśmy się z Louisem i Eleanor, a także Liamem i Harrym. Bawiliśmy się znakomicie, a dopiero dochodziła dwudziesta trzecia!
-„Przynieść ci czegoś do picia?”- zapytał mnie głośno mulat, próbując przekrzyczeć muzykę.
-„Tak, poproszę.”- uśmiechnęłam się i odprowadziłam Malika wzrokiem. Kołysałam się lekko w takt piosenki, gdy podszedł do mnie Liam i wesoło prowadziliśmy konwersacje o wystroju domu Horana. Postarał się, nie ma co. Ze schodów zwisały sztuczne pajęczyny, żyrandol wyposażono w czerwone żarówki, które dawały mroczny blask. Wszędzie leżały powycinane dynie z świecami w środku, a także przekąski były warte podziwu.
Nagle światło zamigotało i zupełnie się wyłączyło, podobnie jak muzyka. Cały tłum ludzi wstrzymał oddech, ale było też słychać pojękiwania rozczarowania brakiem piosenki.
-„Co się dzieje?”- zapytałam zdziwiona Liama, którego oczywiście nie widziałam. Było za ciemno.
-„Nie wiem… Czekaj, idę sprawdzić.”- odpowiedział, a potem usłyszałam oddalające się kroki. Tłum wokół mnie zaczął rzednąć, wszyscy wycofywali się z parkietu. Ja uczyniłam podobnie i po omacku dotarłam pod ścianę. Matko, ale ciemno… Wyciągnęłam telefon z torebki, aby trochę sobie oświetlić drogę przede mną. Dziwne… Rozładował się. Byłam pewna, ze jeszcze przed wyjściem miałam pełną baterię. Trudno, pomyliłam się.
-„Czy ma ktoś latarkę?”- zapytałam głośniej, ale w odpowiedzi dostałam tylko westchnienia i zaprzeczenia.
-„Ja mam w telefonie, chwileczkę.”- ktoś odpowiedział-„ Ej, kurde… Telefon mi się wyłączył…”
Co?
-„Mi też… Co się dzieje?”- powiedział ktoś inny.
-„Mój telefon też nie działa…”- teraz jakiś kobiecy głos.
-„Niech wszyscy sprawdzą swoje telefony!”- ktoś zawołał. Teraz było słychać tylko zdziwione i wkurzone odgłosy. Nikomu nie działa komórka? To jest naprawdę dziwne.
-„AAAAAAAA!!!”- usłyszałam przeraźliwy pisk. Ciarki mnie przeszły. I nagle światło. No w końcu! Chwila, chwila… Na środku pokoju stał jakiś mężczyzna w kominiarce. W jego dłoni połyskiwał srebrny metal… Nie trzeba było się mu długo przyglądać, aby się zorientować, że to nóż. W moich żyłach zaczęła krążyć w zawrotnym tempie krew. Mój wzrok skierował się teraz na dziewczynę, która leżała u jego nóg i nie ruszała się. Czerwona kałuża zaczęła się tworzyć wokół jej pleców i rosnąc z każdą sekundą.
-„Zabawę czas zacząć…”- powiedział niskim głosem mężczyzna.  Teraz wszyscy wpadli w popłoch, panikę i wrzeszczeli ile tylko sił w gardle. Nie żebym ja była lepsza. CO TU SIĘ DZIEJE?! Sytuacja jak w każdym horrorze, ale to chyba nie był film grozy. To się działo naprawdę.
-„Niech nikt się nie rusza! Ten kto stąd wyjdzie pierwszy dołączy do dziewczyny na podłodze.”- powiedział spokojnie morderca. Nagle wszystkie okna, drzwi zatrzasnęły się. Miałam mętlik w głowie, co robić? Wrzeszczeć, krzyczeć o pomoc? Spróbować ucieknąć na pierwsze piętro?
-„AAAAAA!!!”- zapiszczała jakaś inna dziewczyna i zaczęła walić pięśćmi w zamknięte okno. Mężczyzna w kominiarce wyciągnął pistolet i… TRACH!
Jakiś chłopak zemdlał. Chętnie bym poszła w jego ślady, ale nie. Przypatrywałam się temu wszystkiemu z otwartymi na oścież oczami. Ręce trzęsły mi się ze strachu, serce łopotało przerażone. Przyparłam plecami do ściany za mną i za wszelką cenę starałam się opanować. Teraz pomyślałam o Zaynie. Gdzie on jest? Czy udało mu się uciec? Mam taką nadzieję… Nie chcę, aby coś mu się stało. Morderca zaczął się kręcić wokół własnej osi i strzelać gdzie popadnie. Jakaś dziewczyna obok mnie osunęła się na ziemię… Potem z drugiej strony jakiś chłopak…
-„STOP! BŁAGAM! PRZESTAŃ!!!”- wrzasnęłam na całe gardło w panice. Po moich polikach ściekały łzy, klatka piersiowa unosiła się i opadała tak szybko jak to możliwe. Mężczyzna zatrzymał się i powoli odwrócił w moją stronę. Zrobił kilka kroków w moją stronę, a ja cała zadygotałam. Wolnym ruchem morderca uniósł rękę z pistoletem na wysokość mojego nosa. To koniec. Żegnaj świecie. Tak bardzo cię kochałam. Tak bardzo żałuję, że nie mogę pożegnać się z moimi bliskimi. Powiedzieć im ostatni raz jak wiele dla mnie znaczyli. Żałuję, ze nie mogę poczuć ostatni raz dotyku mojego ukochanego. Że nie mogę mu powiedzieć jak bardzo go kocham. Że nie mogę się z nim pożegnać. Przez zaszklone oczy patrzyłam jak powoli zostaje pociągnięty spust… i nagle zostaje odwrócony w zupełnie przeciwną stronę. TRACH! Nie mogłam w to uwierzyć. Chłopak o czarnych włosach i ciemnej karnacji osunął się na ziemię.
-„ZAYN! NIE!”- krzyknęłam tak głośno jak tylko się dało. Chciałam do niego podbiec, ale Liam złapał mnie za ramiona i nie pozwolił. Po moich policzkach strumieniami lały się łzy. DLACZEGO?! DLACZEGO ON?! TO PRZECIEŻ MIAŁAM BYĆ JA!
-„[T.I.]!!! Spokojnie! [T.I.]!”
Z przerażeniem uniosłam się i rozejrzałam wokoło.
-„[T.I.]? Wszystko ok.? Co się stało?”- objął mnie Zayn. A więc to tylko sen? Okropny koszmar?
-„J-j-j-ja… tak… się bałam…”- wydukałam i poczułam mokrą ciecz na skórze twarzy.
-„To tylko sen… Spokojnie… Csiiii…”- uspokajał mnie. Wtuliłam się w jego ciepły tors, a on głaskał mnie pocieszająco po głowie. Po paru chwilach jak już się trochę uspokoiłam, Zayn odsunął się lekko ode mnie tak, aby mógł mi spojrzeć w oczy.
-„Kocham cię. I nie opuszczę cię. Nigdy.”
-„Ja też cię kocham.”- tylko tyle byłam w stanie wydusić. Nasze usta złączyły się w czułym pocałunku.
-„Idź już spać, kochanie. Musisz troszkę odpocząć.”- przejechał kciukiem po moim policzku.
-„Ale…”
-„Będę tutaj. Spokojnie… Już dobrze.”- uśmiechnął się ciepło, a już po chwili zasnęłam w jego ramionach z równym jemu uśmiechem na twarzy.

-KONIEC-



___________________________________________

To był mój pierwszy horror/ straszna historia, więc proszę o wyrozumiałość, bo nie jestem dobra w tych sprawach... xd

Nicol <3

wtorek, 29 października 2013

#34. Niall

Hej! Wiem, że trochę mi to zajęło i chociaż niekoniecznie jestem z niego taka dumna to wkońcu udało mi się napisać obiecaną dedykację dla Iwwony Horan. Ta dedykacja jak większość z Was wie jest w podziękowaniu za 3000 wejść. To na tyle KT:*

- Iwona!- wołał Niall już od progu.
Ledwo wszedł do domu od razu wiedzieli o tym wszyscy sąsiedzi. Odkąd pamiętam Horan głośnym okrzykiem informował swój powrót. Tak było i tym razem.
- Iwona, gdzie ty jesteś?
- W kuchni żarłoku!- odkrzyknęłam ze śmiechem.
- Co ty robisz?
- A jak myślisz?
- Nie myślę, jestem głodny
- Ej, ej, ej! Zaraz będzie obiad
- Co dzisiaj?
- A na co masz ochotę?- zapytałam.
- Hmm... Rosół i.. O,o,o!
- Co znowu?
- Zrób bigos!!!- wydarł się Niall.
- Wiedziałam- odpowiedziałam z uśmiechem.
- Jest bigos?- ucieszył się blondyn.
- Nie, gołąbki
- Czeeeeemu?- jęknął chłopak i poszedł do pokoju.
Po dziesięciu minutach siedział już przy stole i jadł obiad.
- Kochanie?
- Tak?
- Wyjdziemy gdzieś dzisiaj?
- W porządku, ale gdzie?
- Cóż... Niespodzianka
Po obiedzie poszłam się przygotować na nasze wyjście. Niall chciał wyjść o 18, a była już 16:30. Otworzyłam szafę i wyciągnęłam z niej czarną sukienkę.
(wybierz)

 Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Umyłam włosy, wysuszyłam je i podkręciłam lokówką. Umalowałam się delikatnie i poszłam założyć wcześniej przygotowaną sukienką. Chwyciłam czarną kopertówkę i włożyłam do niej błyszczyk, lusterko i puderniczkę. Telefon zostawiłam w szufladzie. Niall będzie ze mną, więc nie będę jej potrzebować. Jeszcze raz przejrzałam się w lustrze i wyszłam z pokoju. Przy drzwiach wyjściowych założyłam czarne, wysokie koturny.
Niall czekał na mnie w samochodzie. Usiadłam na miejscu pasażera i patrzyłam jak Horan prowadzi. Po pół godzinie dojechaliśmy pod najdroższą restaurację w Londynie.
Kolacja była romantyczna. Jak zwykle rozmawialiśmy o wszystkim i niczym, ale tego dnia na nowo czułam motylki w brzuchu. Jedyną przeszkodą do idealnego wieczoru było zdenerwowanie Nialla. Co chwilę się jąkał i był trochę nieobecny.
- Niall co jest?- zaczynałam się denerwować. Może coś mu się stało?
- Nic, ale... Iwona muszę ci zadać bardzo ważne pytanie- powiedział, sięgając do kieszeni.
- Słucham
- Odkąd cię poznałem zakochałem się w tobie. Spędziliśmy ze sobą sześć lat, które były najpiękniejszymi latami mojego życia. Byłaś przy mnie zawsze, kiedy cię potrzebowałem, chociaż ja sam nie mogłem być zawsze przy tobie. Iwona, wyjdziesz za mnie?- zapytał drżącym głosem.
W moich oczach pojawiły się łzy. To było najpiękniejsze co powiedział w moim kierunku. Byłam w szoku... Moją jedyną reakcją było delikatne kiwnięcie głową. Uradowany Horan wsunął na mój palec diamentowy pierścionek, po czym namiętnie mnie pocałował.

niedziela, 27 października 2013

#33. Zayn i Niall cz.1

Hejka! Wybaczcie, że to nie Madhouse tylko pierwsza część Zayna i Nialla dla Cataliny:) Kocham Was;* i jeśli macie jakieś pomysły na zakończenie Madhouse albo macie imagina, a nie posiadacie własnego bloga to wysyłajcie je na maila- happymix1309@wp.pl bo ja jakoś nie mam ostatnio pomysłów i weny do pisania, a Nicol też nic nie umieszcza... Nie wiem jak to będzie teraz... No zobaczymy. Jak na razie postaram się pisać jak będę mogła...KT;*

Otworzyłam oczy i zobaczyłam ciemność. Ktoś obok się poruszył. Chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam, bo głos stanął mi w gardle. Wzięłam kilka głębokich wdechów i znów spojrzałam w ciemność. Usłyszałam obok jakiś szmer.
- Catalina?
- Zayn?
- Tak to ja
Obróciłam głowę w drugą stronę
- Niall?
- Mhmm
- Co wy tu robicie?
- Chyba co my tu robimy?
- Też może być. Czyli żadne z was nie wie co się dzieje?
- A wyglądamy na takich co by wiedzieli?
- Nie wiem, nie widzę, bo jest ciemno
- No dobra- zgodził się Zayn.
- Cicho!- fuknął Niall.- Ktoś tu idzie
I rzeczywiście, w oddali było słychać kroki. Po chwili w pomieszczeniu zjawiła się niska dziewczyna i wysoki chłopak, który wszedł do środka. Szarpnął Nialla tak mocno, że ten prawie się przewrócił.
- Ej!- wrzasnęłam, widząc jak traktuje mojego przyjaciela, ale ten nic sobie z tego nie robił.
Wyszli tak szybko jak się zjawili.
- Zayn, boję się- szepnęłam.
- Wszystko będzie dobrze Cat, wszystko będzie dobrze- powiedział.
Jego słowa brzmiały przekonująco, ale nie potrafiłam w nie uwierzyć. Dlaczego? Nie zastanawiałam się nad tym, bo, mimo tych okoliczności, zasnęłam.
Staliśmy przed zielonym budynkiem. Był opuszczony. Nic dziwnego, w końcu miał ponad 400 lat. Byliśmy we trójkę- ja, Niall i Zayn. Nagle przed nami pojawiła się dziewczyna. Miała długie, czerwone włosy i zielone oczy. Patrzyła na nas wyczekująco. Zayn ruszył w jej kierunku, ale Horan go zatrzymał.
- Czego chcesz?- warknął Malik.
- Nie zapomniałeś o Catalinie?
- O niczym nie zapomniałem- fuknął i podszedł do dziewczyny.
Zatopił swoje malinowe wargi w jej ustach. Na ten widok pękło mi serce. Spojrzałam w miejsce, gdzie przed chwilą stał Nialler, ale chłopaka tam nie było. Zaczęłam krzyczeć, lecz nikt nie zwracał na mnie uwagi.
Nagle obudził mnie czyjś dotyk.
- Zostaw! warknęłam.
To był Zayn, czułam to. Ale nie chciałam, żeby mnie dotykał, żeby na mnie patrzył, żeby coś do mnie mówił. Ale nadal go kochałam. Dlaczego?
Słodkie c'nie? :)

piątek, 25 października 2013

#32. Zayn

Hej Misiaczki! To jest pisane tak na szybko, ale chodzi o Butterfly Project. Pewnie słyszeliście;) KT

- Zayn co to ma do cholery być?!- wrzasnęłam tak głośno, że chyba cała ulica mnie słyszała.
Jeszcze raz spojrzałam na rękę chłopaka. Czemu ja wcześniej nie zauważyłam, że on się tnie? Niektóre razy były świeże, ale po wielu zostały już tylko blizny.
- Nie zrozumiesz tego (T.I)- usłyszałam jego głęboki głos.
Nie zastanawiałam się nad czym czy to zrozumiem, czy też nie. Było dla mnie oczywiste, że mój przyjaciel znalazł sobie lepszą przyjaciółkę, którą była żyletka.
Sięgnęłam swoją kurtkę i wsunęłam na nogi buty. Już miałam dłoń na klamce, kiedy Malik chwycił mnie za rękę.
- Gdzie idziesz?- w jego głosie wyczuwalny był smutek.
Wtedy coś zrozumiałam. Zayn potrzebował pomocy, a ja właśnie chciałam go zostawić samego sobie w wielkim, pustym domu, tak samo jak robili to inni.
- Na spacer. Chcesz iść ze mną?- zapytałam, ciepło się do niego uśmiechając.
- Jasne- tym razem to radość królowała na jego twarzy.
Zapewne cieszył się, że nie zostanie po raz kolejny sam.
Spacerowaliśmy po parku, kiedy coś mi się przypomniało. Butterfly Project... Kto mi o tym mówił...? Ah tak, Sue. Włożyłam rękę do torebki i wyciągnęłam z niej czarny długopis. Zayn patrzył na mnie zdziwiony.
- Możemy usiąść?- zapytałam, wskazując pobliską ławkę.
W odpowiedzi skinął głową.
Gdy Malik usiadł koło mnie chwyciłam jego rękę i podciągnęłam do góry rękaw czarnej bluzy.
- Co ty robisz?- zapytał zszokowany, kiedy zaczęłam rysować motyla.
- Zaraz, zaraz, daj mi skończyć- wymamrotałam i skupiłam się na swoim "dziele".
Kiedy rysunek był gotowy, zadowolona spojrzałam na przyjaciela.
- Co to jest?
- Motyl- odparłam dumnie.
- Po co?- zapytał drwiąco Zayn.
- To Butterfly Project przeznaczony dla osób takich jak ty, dla osób, które się tną
- (T.I) do czego ty
- Nie przerywaj mi- fuknęłam i zaczęłam opowiadać Mulatowi o akcji.
Chłopak przyjął to z ulgą. Chyba nie myślał, że chcę wciągnąć go do jakiejś sekty?
- Tylko pamiętaj, że nawet najmniejsze draśnięcie zabija wszystkie motyle
- Dam mu na imię (T.I)- przerwał mi Zayn. Popatrzyłam na niego pytająco.- Zmieni moje życie, tak, jak ty to zrobiłaś
- Ja nic nie zrobiłam
- Mylisz się- uśmiechnął się Zayn.- Z tego co mówiłaś wynika, że ty też możesz wziąć udział w projekcie
- Ttak- odparłam niepewnie.- Dla wsparcia
- W takim razie daj rękę
Mulat narysował na mojej dłoni ślicznego motylka.


- W takim razie mnie wspieraj- powiedział, kiedy skończył.
- Jest cudowny Zayn
- Tak jak ja?- uśmiechął się.
- Jak ty- przytaknęłam.
Zayn obiecał mi, że nie będzie się ciął, że nie odbierze życia żadnemu motylowi... I wiecie? Udało mu się!



Chyba już mniej więcej rozumiecie, na czym polega Butterfly Project? Ale dla pewności macie jeszcze zasady:
1. Kiedy czujesz się źle, i decydujesz się na pocięcie się, weź marker, długopis, lub mazak i narysuj motyla na swojej ręce lub dłoni.
2. Nazwij motyla po kimś kogo kochasz, lub po kimś na kim Ci zależy.
3. Musisz pozwolić motylowi zniknąć naturalnie. ŻADNEGO szorowania.
4. Jeśli się okaleczysz przed zniknięciem motyla, motyl umiera. Jeśli nie, on żyje.
5. Jeśli masz więcej niż jednego motyla, nawet najmniejsze pocięcie się zabija wszystkie.
6. Inne osoby mogą również narysować na Tobie motyle. Te motyle są bardzo wyjątkowe. Zadbaj o nie.
7. Nawet jeżeli się nie tniesz, również zachęcam do narysowania motylka, żeby pokazać innym twoje wsparcie. Jeśli to zrobisz, nazwij go po kimś kogo znasz, kto się tnie lub cierpi w tej chwili, i powiedz mu. To może pomóc.

To jak? Wszystko jasne? Ja, Nicol i nasze przyjaciółki bierzemy udział w projekcie w taki sam sposób jak (T.I). Piszcie jak na Waszej ręce pojawi się motylek, chcę wiedzieć ile czytających osób chce wspierać tych tnących się:) 

wtorek, 22 października 2013

#31. Zapowiedź

Hej kochani! Mam dzisiaj dla Was coś bardzo krótkiego, ale myślę, że ciekawego. Madhouse... brak weny. Mam nadzieję, że nie będziecie źli, że nie mam pojęcia kiedy pojawią się dwie ostatnie części, bo właśnie tyle zostało do końca. No tak i teraz będzie ciężko z imaginami, bo, Ci co czytają mojego drugiego bloga wiedzą, że mam problem z ocenami, więc trzymajcie za mnie kciuki, bo jak je poprawię to imy będą częściej. Ta cała 3-4 częściowa historia jest dedykowana Catalinie <3 Kiss KT;* 

- Niall!- wrzasnęłam i zbiegłam na dół po schodach. Chłopak stał w kuchni i przyrządzał sobie przekąskę.
- Co się stało?- zapytał odrywając się od pochłaniającej go pracy, którą było krojenie pomidora.
- Gdzie są chłopcy? Powinni tu być jakąś godzinę temu?!
- Nic ci nie mówili?
- O czym?
- Nie przyjdą. Ups... miałem ci powiedzieć
- Niall!
- No przepraszam. Wpadnie tylko Zayn
- Spoko- powiedziałam bez emocji, choć serce waliło mi jak oszalałe.
Mieszkam z Niallem już od kilku lat. Jesteśmy przyjaciółmi, najlepszymi przyjaciółmi. Od kiedy poznałam jego zespół zakochałam się w Zaynie. Malik był wyjątkowy. Jedyny w swoim rodzaju. Nigdy się nie przyznałam do tego Niallowi, ale przypuszczam, że i tak już to wie. Za dobrze mnie zna. Mam tylko nadzieję, że nic nie powiedział Zaynowi.
Po 10 minutach po domu rozległ się dźwięk dzwonka. Otworzyłam drzwi. Byłam pewna, że to Zayn, jednak przeliczyłam się.